Pamiętamy o naszych poprzednikach. Święto Lotnictwa Polskiego w Aeroklubie Częstochowskim

Kilkadziesiąt osób – władze Aeroklubu Częstochowskiego, piloci i przede wszystkim lotniczy seniorzy – wzięło udział w lokalnych obchodach Święta Lotnictwa Polskiego. W 99 rocznicę ustanowienia tego święta jego uczestnicy tradycyjnie pojawili się w miejscach, które stanowią kamienie milowe częstochowskiego lotnictwa.

Jednym z obiektów, który złotymi zgłoskami zapisał się w historii lokalnego ruchu lotniczego jest dawne lotnisko na Kucelinie. Dziś to teren huty. Przed wojną tutaj swoje pierwsze kroki stawiali piloci z naszego regionu. Kiedy lotnisko inaugurowało w 1928 roku swoją działalność, nikt nie przypuszczał, że jedenaście lat później piloci kończący lotnicze kursy na Kucelinie, będą bronili polskiego i europejskiego nieba przed niemieckim najeźdźcą. Lotnisko na Kucelinie funkcjonowało do 1953 roku, kiedy władza ludowa zdecydowała o budowie w tym miejscu walcowni blach grubych. Na kilkadziesiąt lat słuch po tym, na wskroś lotniczym, zakątku Częstochowy zaginął. Na szczęście kilka lat temu, dzięki zaangażowaniu środowiska, udało się w tym miejscu stworzyć Skwer Lotników, z obeliskiem upamiętniającym historię pierwszej częstochowskiej kuźni pilotów. Tam w sobotę, 26 sierpnia uczestnicy uroczystości złożyli symboliczne wiązanki.

A potem był czas na sprawy bieżące. Piknik Lotniczy zorganizowano tradycyjnie w Rudnikach. Było okoliczne przemówienie władz Aeroklubu Częstochowskiego, przedstawienie aktualnej sytuacji klubu i omówienie ostatnich, wielkich sukcesów pilotów spod znaku ACz.

Nie mogło zabraknąć grupy pilotów-seniorów, którzy zawsze, o ile zdrowie pozwoli, biorą udział w podobnych wydarzeniach.

Jest nas obecnie 54 – mówi Roman Antonowicz, prezes Częstochowskiego Klubu Seniorów Lotnictwa. – Staramy się tę grupę powiększać. Członkiem naszego klubu można zostać już w wieku 50 lat. Jednak czynni piloci po pięćdziesiątce, którzy, jak to w przypadku większości pilotów cieszą się końskim zdrowiem, nie bardzo kwapią się do stępowania w nasze szeregi. Większość z nas ma jednak 70 lat i więcej, a najstarszy członek klubu skończył w tym roku 95 lat – dodaje Roman Antonowicz.

Po oficjalnych momentach przyszedł czas na spotkanie przy ognisku. Była gitara, wspólny śpiew, a przede wszystkim godziny opowieści o dawnych czasach, które współcześni piloci znają już tylko z kart książek do historii czy muzealnych ekspozycji.